Otwierasz aparat w aplikacji, robisz zdjęcie wnętrza lodówki i dostajesz listę rozpoznanych składników — którą możesz poprawić, zanim ruszy szukanie przepisów.
Wystarczy jedno zdjęcie wnętrza lodówki, zrobione telefonem. Nie ma czego podłączać: aplikacja nie potrzebuje lodówki z Wi-Fi, czytnika kodów kreskowych ani karty lojalnościowej.
Wykryte składniki dostajesz jako listę. Ten krok jest widoczny celowo: usuwasz to, czego nie ma, dodajesz to, czego zdjęcie nie zobaczyło, i dopiero ta poprawiona lista jest podstawą. Aplikacja nie decyduje sama, co masz w domu.
Na podstawie tej listy aplikacja nie wyrzuca całego katalogu: sortuje przepisy według tego, co masz, i przy każdym pokazuje, ilu składników brakuje, jeśli czegoś brakuje. Przepis wymagający trzech zakupów nie stoi na równi z takim, który zrobisz od razu.
Kiedy brakuje składnika, aplikacja proponuje zamiennik wraz z ilością, zamiast odrzucać przepis. Często to właśnie decyduje o różnicy między „nie ma z czego gotować” a gotowym posiłkiem.
Prawdziwe granice, żebyś wiedziała, czego się spodziewać.
Jedno zdjęcie, lista poprawiona w dwie sekundy i przepisy, które ugotujesz dziś wieczorem.